
Coraz więcej osób działających w sieci, zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, jak ważna jest świadomie wykreowana marka. Internet nie zapomina, a gafy ciągną się za ich autorem jak… ogon. Z drugiej strony autentyczność zaczyna być często podkreślana, jako wartość w biznesie. Źle zrozumiana może również stać się przyczyną wielu wpadek. Z trzeciej jeszcze strony (a zawsze mi mówili, że medal ma tylko dwie 😉 ) zbytnia sztywność i tak zwany „kij w tyłku” też nie są dobrze widziane, bo odstraszają, zniechęcają i wprowadzają dystans. To gdzie jest ta granica? Jak robić, żeby było dobrze? Pomyślmy.
Czy w ogóle warto się nad tym zastanawiać?
Moim zdaniem tak. Jeżeli jesteś marką i w sieci występujesz nie tylko jako Ty z imienia, ale również jako Ty ze swojej działalności, to warto się nad tym zastanowić. Klienci są różni i nie da się dopasować do wszystkich (jeszcze się taki nie urodził…), ale można znaleźć złoty środek, w którym zachowasz swoją wyjątkowość i indywidualność, a jednocześnie wzbudzisz zaufanie u wielu klientów swoim wizerunkiem, nie tracąc na swojej autentyczności.
Czy zachęcam do kreowania? W pewnym sensie tak. Na pewno nie zachęcam do zmyślania. Każdy z nas jest człowiekiem, pełniącym różne funkcje (rodzica, małżonka, pracownika, przedsiębiorcy). Każda z tych funkcji to pewne komunikaty, treści, język. Nie powiesz przecież do szefa „dziubku”, jeżeli nie jest on również Twoim mężem. Nie powiesz do klienta „ziomek”, jeżeli nie jest on Twoim przyjacielem. Jedyne więc do czego zachęcam, to kreowanie uczciwego i serdecznego komunikatu (nie tylko językowego, ale również wizerunkowego) i dopasowanego do Twojego odbiorcy. Tylko jak to zrobić?
Twoja marka i jej charakter
Twoja marka ma ogromne znaczenie. To, czy jesteś psychologiem, księgowym, czy finansistą powinno w jakimś stopniu sugerować Ci rodzaj Twoich komunikatów. Spontanicznie odpowiedz sobie na pytanie, czy mailując z prawnikiem (w ważnej dla Ciebie sprawie, w relacji zawodowej) spodziewasz się emotów w mailu? Jak by one na Ciebie zadziałały? Jakie zrobiły na Tobie wrażenie? Gdybyś znalazł w treści wiadomości tekst: „spoko, damy sobie radę ;)”, jakie byłyby Twoje uczucia? Ja nie odpowiem na to, czy to jest dobry styl, czy nie – odpowiedz sam sobie, nie chcę Ci nic narzucać.
Z drugiej strony, sieć to jednak sieć i pewne granice szybko się przesuwają. Rozmowy (oczywiście pisane) zaczynają się zwykle od zwrotów bezpośrednich, piszemy do siebie per „ty” i przy rozmowach, czy to publicznych w grupach zainteresowań, czy też poprzez prywatne wiadomości, często używamy skróconych zwrotów, jak spoko, dzięki itp. Nie ma więc sensu przeginanie w stronę zbytniego formalizmu, ale też dbałość o elegancję i kulturę wypowiedzi, raczej nie zaszkodzi.
Wizerunek marki
Odnosząc się nadal do marki, warto rozważyć również wizerunek, który chcesz dla siebie stworzyć w sieci. Niezależnie od tego, czy będziesz to robić świadomie, czy nie i tak to się będzie działo. To lepiej działać świadomie 😉 Jak wspomniałam, komunikaty to nie tylko język, ale również treści, które przekazujesz i wartości, które ujawniają się poprzez Twoje działanie. Jeżeli wypowiadasz się grzecznie i elegancko, ale chłodno i z wyższością, tak będziesz widziany lub widziana. Jeżeli Twoje wypowiedzi są merytoryczne, ale przepełnione „cudownościami”, serduszkami, emotkami i zajączkami na łące, to możesz być potraktowana lub potraktowany mało poważnie. Przejaskrawiam i upraszczam, bo to zagadnienie nie jest czarno – białe, ale nie chcę go tu rozbierać na czynniki pierwsze, bo nie starczyłoby miejsca. Chcę tylko zasygnalizować tę kwestię, bo jest ważna, a można sobie z tego sprawy nie zdawać.

Sfera prywatna
To bardzo trudny obszar w budowaniu marki osobistej. Czy włączać w to wszystko moje życie prywatne? Jeżeli tak, to jak? Jeżeli nie, to czemu? I tu pada moja ulubiona odpowiedź: to zależy. Jeżeli umiesz znaleźć umiar we wtrącaniu kwestii prywatnych do swojej marki, to super i rób to! To ma bardzo wiele pozytywnych aspektów. Pokazuje, że nie jesteś sztucznym tworem, że masz swoje życie poza pracą. Twoja marka zyskuje przez to ludzką twarz, co w dzisiejszych czasach jest niezwykle cenne. Jeżeli jednak nie umiesz tego umiaru znaleźć, to lepiej w ogóle się wstrzymaj. Dlaczego? Brak prywatnych informacji, nie zburzy Twojego wizerunku, jeżeli będziesz działać ciepło, serdecznie i profesjonalnie. Nadmiar może spowodować, że obserwujący Cię ludzie zaczną się nudzić Tobą, a co jeszcze gorsze, stracisz profesjonalny wizerunek. Dlaczego?
Zastanów się, jeżeli lubisz fanpage grafika lub fotografa, to lubisz go ze względu na jego działalność, prawda? A jeżeli połowa jego postów to relacje z rozmów rodzinnych przy kawie (zabarwione w dodatku żartem sytuacyjnym, którego nie masz szans zrozumieć, bo nie bierzesz udziału w tej sytuacji lub zabarwione indywidualnym kolorytem danej rodziny, który też jest Ci obcy), to czujesz, że dostajesz to, czego oczekujesz po tym fanpage’u czy jesteś rozczarowany? Idąc dalej, jeżeli decydujesz się obserwować jakikolwiek inny fanpage profesjonalisty, to dlaczego to robisz? Chcesz śledzić jego działalność, czy relacje z zakupów, wakacji i obiadów w restauracjach? Oczywiście, raz na jakiś czas, jak wspomniałam, to jest ok. To informacja, że masz rodzinę, czasem z nią odpoczywasz, Tobie też się przecież należy. Jednak nawiązywanie do rodziny, bliskich, dzieci, męża, żony w każdym lub co drugim poście, może być męczące. Warto mieć to na uwadze.
Skutki kija w tyłku
Skutki kija mogą być takie, że nikt się do Ciebie nie będzie zwracał. Albo ta Twoja powaga będzie zbyt sztuczna, że aż śmieszna. Albo będzie wiało od Ciebie takim chłodem, że na samą myśl o Tobie ludziom będzie zamarzała herbata. Nie warto! Zbytnie nadęcie szkodzi w świecie znacznie zmniejszonego dystansu i szybszego spoufalenia.
Skutki zaproszenia do łóżka
Też nie są najlepsze. To swego rodzaju ekshibicjonizm, a ekshibicjoniści nie cieszą się największą sympatią. Twoja prywatna strefa zdradza również te Twoje wartości, które mogą być źródłem sporów i kłótni, bo są np. bardzo radykalne, a dla biznesu nie mają żadnego znaczenia. Obserwujący Cię, potencjalni klienci mogą odebrać to jako argument do skreślenia Ciebie, choć obiektywnie nie ma znaczenia dla Twojego profesjonalizmu. Część osób może też uznać, że jest to po prostu żenujące i też się od Ciebie odwrócą.
To gdzie leży ta granica?
No właśnie… To Ty wiesz najlepiej 🙂 Ja dałam tylko wskazówki, tropy i ewentualne kwestie do rozważenia. To, gdzie Ty ustawisz własną granicę, zależy wyłącznie od Ciebie. A jeżeli masz wątpliwości, zawsze możesz do mnie napisać, a chętnie pomogę Ci podjąć decyzję.
Ciekawa jestem też Waszych opinii. Czy zgadzacie się ze mną, że granicę należy postawić, czy raczej iść na żywioł, a reszta sama jakoś wyjdzie? Jeżeli stawiacie granice, to gdzie? Podzielcie się swoimi doświadczeniami 🙂


1) Plus za tytuł :))) Zaskoczył mnie 🙂
2) Zdecydowanie trzeba stawiać granice. I starać się ich nie przekraczać (z byle powodu).
Dzięki 🙂 Staram się 🙂
Ważną rzecz napisałeś – poza stawianiem granic trzeba jeszcze pamiętać o ich nieprzekraczaniu 🙂